Archiwum

Archiwum dla Czerwiec 23rd, 2010

Notka dzisiejsza.

Czerwiec 23rd, 2010
Komentarze są wyłączone

Nie wiedziała jak długo przyglądała się Rob’owi. Musiało to trwać bardzo długo, bo gdy się obudziła, było już poranek następnego dnia. Ku jej uciesze, Rob przyglądał jej się swoimi szarymi oczami. Rebel spojrzała na niego, i spuściła głowę. Z oczu znowu popłynęły łzy. Starszy brat złapał ją za rękę, i mocno ją zacisnęł w swojej dłoni. Crush wstała i przytuliła się do brata. Niestety, ten wesoły moment musiał przerwać lekarz.
Wział kartę brata w ręce, i zaczął się jej uważnie przyglądać. Przewrócił jedną stronę, i znów zaczął się przyglądać.
- Panie Crush…- spojrzał na Rebel.- Panno Crush.
- Tak?- spytała trochę nieprzytomnie, jakby wyrwana z transu Rebel.
- Sprawa ma się tak: wyjdzie pan za jakiś tydzień, może dwa. Musia pan wiedzieć, że czeka pana jeszcze długa droga. I już. Skończyłem. Trochę krótko, ale nie lubię pieprzenia.- odpowiedział szczeże. Crush trochę zdziwiło jego zachowanie, przecież lekarze powinni być poważni.
Lekarz uśmiechnął się ostentacyjnie, po czym poprosił Rebel, aby dała już spokój swojemu bratu. Dziewczyna pożegnała się z bratem, i wyszła za lekarzem na korytarz. Zachowywała pewien dystans idąc za nim, ponieważ nie wiedziała dlaczego, ale nagle wydał się jej dziwny. Jego uśmiech na sali był przebiegły, nie mówiący o niczym dobrym. Nagle odwrócił się tak, że dziewczyna prawie na niego wpadła.
- Będziesz musiała się nim opiekować. Na pewno o tym wiesz. Taka ładna dziewczyna jak ty, musi o tym wiedzieć.- powiedział słodko. Reb nie spodobało się to, że gdy z nią rozmawiał gapił się na jej piersi, nie na nią. Dziewczyna założyła ręce na klatce piersiowej, aby sprawdzić jego reakcje. Koleś szybko zamrugał, i natychmiast spojrzał na siostrę swojego pacjenta. Crush obróciła się na pięcie, zabrała kurtkę z poczekalni, i wyszła ze szpitala.

***

Tym razem wsiadła do zatłoczonego autobusu, chcąc uniknąć kolejnej konfrontacji z lekarzem. Był dziwny. Bardzo dziwny. Kiedy spojrzał jej w oczy swoim świdrującym spojrzeniem, poczuła dziwny strach. Szybko jednak przegoniła denerwujące myśli, i poddała się wyobrażeniom o powrocie Rob’a do domu.
Szybko przekręciła klucz w zamku, i wpadła do środka. Zdjęła mokre buty, kurtkę powiesiła na krzywym wieszaku. Poszła do kuchni, i otworzyła lodówkę. Pustki.
Zaczęła wchodzić po schodach na górę. Wparowała do pokoju, nawet nie rozglądając się po nim. Usiadła przy biurku, i zaczęła mazać po nim ołówkiem [ukłony dla Alki :D]. Łóżko dziwnie zaskrzypiało. Nie zwróciła na to uwagi. Kiedy jednak zaczęło się to powtarzać, obejrzała się. Na łóżku siedział Billie.
- No w końcu mnie zauważyłaś!- powiedział śmiejąc się.
- Jak wszedłeś?- spytała poważnie.
- Zostawiłaś otwarte okno. No i co tam u Rob’a?- zielone oczy posmutniały z troską.
- Wszystko dobrze!- krzyknęła po czym usiadła na łóżku obok Armstrong’a.- Wypiszą Go za jakiś tydzień, dwa.- niespodziewanie się do niego przytuliła.
Spacerowali po Berkeley, rozmawiając o wszystkim. O muzyce, o życiu, szkole… Było im przyjemnie. Dla Rebel najprzyjemniejsze było chwile całkowitej ciszy. Uwielbiała wsłuchiwać się w świszczący w uszach wiatr, czuć ciepło dłoni chłopaka, którego kochała. Nie chciałaby niczego w zamian.
Z powrotem znaleźli się w domu. Crush opowiadała BJ’owi, jak ma zamiar zarobić na nową gitarę. BJ opowiadał jej o kolejnym koncercie, tym razem w Beverly Hills. Nie mieli jeszcze pewności czy pojadą, tym razem wszystko woli załatwić sam.
Zaczęli się całować. Dopiero teraz dziewczyna uświadomiła sobie, jak bardzo zaczynała się odsuwać się od Armstrong’a. Nie miała pojęcia dlaczego. Chciałaby mu to jakoś wynagrodzić. To, co jednak przyszło jej do głowy jako pierwsze, nie było do spełnienia. Nie teraz.
Billie przechylił Rebel, i położył się na niej. Poczuła pocałunki na szyi, i całej twarzy. Znowu to samo. Usilnie próbował do tego doprowadzić.
- Przestań.- powiedziała cicho.- Przestań!- krzyknęła, z całej siły odpychając Go od siebie. Chłopak spojrzał na nią sfrustrowanym wzrokiem.
- Czy tobie tylko na tym zależy?! Wiesz że nie chcę, i nie mogę!- krzyczała. Zdarzało się to po raz kolejny. Ta sama sytuacja. Tym razem jednak, zupełnie inaczej zareagowała. Inaczej niż chciałaby. Billie spojrzał na nią, po czym wyszedł z pokoju. Zabrał swoją kurtkę, i wyszedł. Ostatnie trzaśnięcie drzwiami. Widziała Go, jak ze spuszczoną głową odchodził ulicą. Wiedziała, że źle się zachowała. Niestety, gniew był silniejszy. Gniew i zraniona duma.

***

Minęło parę dni. Większość czasu Reb spędzała z bratem w szpitalu. Opowiadała mu co w szkole, pytała czy wróci na Boże Narodzenie. Wydawało się, że te święta spędzi w szpitalu. Miała nadzieję, że pierwsze, i ostatnie.
Strach przed lekarzem nie mijał. Widziała kątem oka, jak przyglądał się jej, jak na nią patrzył. Kiedy pochylała się by podać coś Rob’owi on spoglądał na jej tyłek. Wiedziała, że nie jest to normalne. Postanowiła z nim pogadać.
Kiedy po raz kolejny spojrzał na jej piersi, poprosiła Go o wyjście na korytarz. Przez chwilę nie wiedziała jak zacząć. W końcu zebrała się na odwagę i zaczęła.
- Czego pan ode mnie chce?- spytała z wymuszoną pewnością w oczach.
- Nie rozumiem o co tobie chodzi.
- O to, że patrzysz się na moje cycki, i na mój tyłek. Wiem, że masz żonę i dzieci, ale najwyraźniej masz to gdzieś. Albo się ode mnie odpieprzysz, albo nie wiem co zrobie. Coś wymyślę. – spojrzał na nią zdziwionym wzrokiem. Dziewczyna przemknęła obok niego, i pobiegła do poczekalni. Szybko wzięła swoją kurtkę, mając nadzieję ominąć wzrok lekarza. Wybiegła. Uderzyło w nią zimne powietrze.
Czuła, że ktoś ją obserwuje. Uważnie. Kiedy jednak oglądała się za siebie, nikogo nie widziała. Po prostu spanikowała. Zaczęła szaleńczy bieg. Nie wiedziała dlaczego, ale odruchowo pobiegła do Armstrong’a. Wdrapała się na pamiętne drzewo, i szybko wskoczyła do jego pokoju.
Siedział na łóżku sam, brzdąkając na Blue. Spojrzał na Crush, po czym szybko odwrócił wzrok. Zaczął wygrywać jakiś rytm. Nie rozumiała dlaczego.
Dlaczego to wszystko musiało zakończyć się tak.

Bez kategorii