Archiwum

Archiwum dla Czerwiec 14th, 2010

Uff…

Czerwiec 14th, 2010
Komentarze są wyłączone

Uff…
Po chwilach paniki i załamania, udało mi się odzyskać bloga. A więc, powracam z kolejną notką.
P.S: Alu, jeśli jeszcze raz powiesz że jestem podobna do Cool’a to Cię zabiję :).

Edit.

Wyjeżdżam. Dzisiaj. Nie będzie mnie jakiś czas, dlatego nie będzie też notek. Wybywam do Orleanu, wracam 21.07.
Trzymajcie się jakoś :).

***

Długo nie odzywali się, i nie spoglądali na siebie. Dla Rebel i dla Billie’go ta cisza zaczynała stawać się krępująca. Jak jednak zacząć normalną rozmowę, po tym co wydarzyło się kilka dni temu?
Crush była wzburzona. Miała tego już dość. Armstrong zrobił to jednak z miłości. Chciał przeżyć tą chwilę z osobą, którą naprawdę kochał.
- Przepraszam…- wyszeptała Reb spoglądając w podłogę. BJ nawet na nią nie spojrzał.- Przepraszam też za to, że tak wpadłam ale… Boże, Billie ja się boję.- powiedziała już ze łzami w oczach. Podniósł się z łóżka, i podszedł do Crush. Przez chwilę unikała jego dotyku. W końcu jednak uległa, i mocno wtuliła się w Armstrong’a. Czuł, że małe szkliste łzy dziewczyny lądują na jego podkoszulku. Dziewczyna odsunęła się, i pocałowała Go.
Siedzieli na łóżku, wtuleni w siebie, nawet nie rozmawiając. W końcu jednak to, co tak zaniepokoiło Armstrong’a, musiało się z niego ulotnić.
- Czego się boisz?- twarz Reb, znowu stała sie smutna. Odwróciła wzrok, i zaczęła wpatrywać się w okno.- Mnie możesz powiedzieć.
- Lekarz mojego brata. On się tak dziwnie na mnie patrzy… Jak ze mną rozmawia- pierwsza łza pojawiła się w oku Crush- to patrzy się na moje piersi, albo na tyłek…- łzy spływały po zarumienionych policzkach- To nie jest normalne, on mi coś zrobi.- powiedziała, i złapała Billie’go za rękę. Poczuła pocieszające ciepło. Oto jej chodziło. Nie ważne były słowa. Chciała poczuć, że jest komuś potrzebna.

***

Wracała do domu. Pod nogami plątały się puszki po piwie, i lufki po maryśce. Wpatrywała się w szary chodnik, szukając odpowiedzi na zachowanie lekarza. Ułożyła w myślach listę:
“1. To facet. Cały czas oglądają się za spódniczkami. Ale… przecież nie każdy tak robi. Odpada.
2. Podobam mu się. No pewnie, każdemu się podobam- Reb uśmiechneła się sama do siebie.- ale żeby odrazu patrzeć na moje cycki? Odpada.
3. Boję się Go. On jest niebezpieczny. Zamknąć się w domu na klucz.”
Szybko weszła do domu, i zamknęła za sobą drzwi. Poszła do wszystkich pokoi, pozamykać okna. Ostatnim pomieszczeniem zastała kuchnia.
Wytrzeszczyła oczy. W kuchni siedział lekarz.
- Czego pan tu chce?- spytała ostro. Facet obrócił się, i uśmiechnął się przebiegle. Wstał z krzesła i zaczął szybkim krokiem zmierzać w stronę Rebel. Kiedy wyciągnął już dłonie, by złapać szyję Reb, dziewczyna chwyciła solniczke, i sypnęła jej zawartością w jego oczy. Doktor krzyknął z bólu. W tym czasie Crush chwyciła patelnię, i dała mu ją po głowie. Mężczyzna bezwładnie upadł na podłogę.
- Tak to się robi w Berkeley.- dziewczyna upuściła patelnię na podłogę, po czym zadzwoniła na policję.
Cała paczka (nie licząc Reb), zbliżała się do domu Crush. Nagle, zobaczyli 4 policyjne radiowozy, z włączonymi kogutami. Billie’mu przypomniały się słowa Rebel o tym lekarzu.
Zdyszany, podbiegł do domu dziewczyny. Zaczął się rozglądać w nadzieji że ją zobaczy. Zamiast niej, ujrzał skutego w kajdanki lekarza, próbującego wyrwać się policjantom. W końcu jednak ją ujrzał, rozmawiającą z łysym policjantem.
Podszedł do niej, i bez słowa przytulił. Na początku zdezorientowana, szybko wtuliła się w BJ’a.
- Co się stało?- spytał.
- Chciał mi coś zrobić… Ale zerwał patelnią i po sprawie.- na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wyraźnie była zadowolona z tego co się stało. BJ pocałował dziewczynę po raz kolejny.

***

Spała. Nagle ze snu, wybudziło ją pukanie w szybę. Wzięła do ręki patelnię, którą postanowiła trzymać pod łóżkiem. Otworzyła okno, a do pokoju z hukiem, wpadł nikt inny, jak rozczochrana Jane. Uśmiechnęła się jak nienormalna, i znowu upadła na podłogę.
- Czego tutaj?- zapytała “uprzejmie” zaspana Crush.
- Otwórz drzwi na dole.- powiedziała.
- A po co?- Rebel zmierzyła wzrokiem J. (Dżej).
- Pomyśleliśmy- Rebel podbiegła do okna. Stała tam cała szkoła.- że jeśli masz pustą chatę, to może się zabawimy?
- A… ale…
- Miło że się zgadzasz.- Jane zbiegła na dół i otworzyła drzwi. Cała szkolna zgraja, a nawet ludzie których nie znała, wpakowała się do jej domu. Zaspana, w samej pidżamie zeszła na dół. Krzyknęła:
- Nie obrzygac ścian, nie powybijać okien, nie pieprzyć się na stole, nie wchodzić do mojego pokoju!
Po długotrwałej próbie zaśnięcia, w końcu jej się to udało. Nie spała jednak długo. Obudził ją ruch w swoim pokoju. Otworzyła oczy, i ujżała Billie’go siedzącego w nogach łóżka. Bez szelestnie podniosła się, i chwyciła BJ za rękę. Wystraszył się.
- Śpisz ze mną?- spytała. Chłopak uśmiechnął się.- Nie, nie o to chodzi.- powiedziała ze śmiechem, widząc jego reakcję. Chłopak położył się obok Rebel, i objął ją rękami. Dziewczyna mocno wtuliła się w jego tors.
Zasnęli.
Obudziły ją jakieś odgłosy w kuchni. Wygramoliła się z łóżka, i zeszła po schodach w dół. Jane szukała czegoś w lodówce, Frank trzymał się za głowę, Mike i Kate spali na stole.
- Masz.- J. rzuciła Frank’owi wodę tak, że wylądowała na jego głowie.
- Ciszej, błagam Cię…- wyszeptał z bólem. Rebel pytającym wzrokiem spojrzała na przyjaciółkę.
- Założył się, że wypije najwięcej. No i wypił.- spojrzała na niego z ironią.
- Na górnej półce jest lód.- odpowiedziała Crush, po czym ruszyła na górę.
Po cichu weszła do pokoju. Billie jeszcze spał. Nie myśląc długo, z powrotem wśliznęła się do łóżka.
Patrzyła na niego. Czasami nie wierzyła, że spotkało ją tak wielkie szczęście. Miała chłopaka, którego kochała. On kochał ją. Zastanawiała się, co by było, gdyby się tutaj nie przeprowadziła, nie poznałaby jego, i swoich wszystkich przyjaciół.
Teraz, było to jednak nieważne.
Liczyła się tylko teraźniejszość.

” Nie targaj mnie. I tak zerwane żyły.
Oczy przebija łza, głośna jak dzwon.
Zliczyłam wszystko. Patrzę na mogiły,
przez które dymi duszną strawą zgon”.

Bez kategorii