Home > Bez kategorii > Mmm…

Mmm…

Maj 14th, 2010

Mmm…
Wkońcu wróciłam. Całe szczęście. Zielona Szkła przyniosła mi wiele nowych inspiracji i pomysłów.
Gdybyście wiedzieli, jak wiele się zmieniło w moim życiu…
P.S: nigdy nie zapomnę reakcji Magdy na widok Tre Cool’a:
- “Kurwa co to za czub?!”

***

Rebel zamurowało. Siostra? Jaka siostra? Przecież wiedziałaby o tym! Dziewczyna, mimo że zupełnie różniąca się od Rebel, wprowadziła dziwną atmosferę wraz z jej pojawieniem się a tym domu. Przez dłuższy czas Rebel przyglądała jej się z lekko uchylonymi ustami. Zdecydowanie za dużo jak na te parę dni.
Wkońcu Rebel zdecydowała się przemówić, i zacząć jakąś sensowną rozmowę:
- Jak to… siostra?- zapytała z lekko podniesionym głosem.
- Wiedziałam że tak będzie.- dziewczyna wstała i wyciągnęła do Reb rękę.- Jestem Curse.- na jej twarzy pojawił się przebiegły uśmiech.
Rebel spojrzała na jej dłoń. Na wewnętrznej stronie znajdowały się głęboki blizny po cięciach. Po chwili zastanowienia podała jej dłoń. Dziewczyna usiadła, i dotknęła swojej “jeżowej” fryzury. Jej szare oczy lustrowały Reb. Poczuła się nieswojo.
- Co ty tu robisz… Curse?- zapytała Reb.
- Chciałam Cię odnaleźć. NASI rodzice oddali mnie do domu dziecka. Ty mnie na pamiętasz. Zresztą… nawet mnie nie widziałaś.- Rebel przyswajała teraz te wiadomości. W pewnej chwili poczuła się jak kurwa. Wybiegła z pokoju i stanęła na korytarzu. Pędem zbiegła po schodach, po czym udała się do łazienki. Uklękła przed kiblem i zwymiotowała. Oparła czoło o deskę. Po chwili wstała i oparła się o umywalkę. Wpartywała się teraz tępym wzrokiem w lustro. Próbowała dostrzec podobieństwa między Curse, a nią. Te same szare oczy, usta…
Rebel powoli wracała do pokoju. Ku jej osłupieniu Curse zniknęła. Rozglądnęła się do okoła. Szybko zbiegła na dół. Czarna peleryna zniknęła, na podłodze pojawiły się nowe mokre ślady. Spowrotem pobiegła do swojego pokoju. Otworzyła pokryte szronem okno, i wyjrzała na ulicę. Niska zakapturzona postać w powiewającej na wietrze czarnej pelerynie, powoli oddalała się ulicami Berkeley. Swoją twarz przytulała starą, czerwoną flanelową koszulę Rebel.
Reb leżała teraz w łóżku, w swoim ciemnym pokoju. Wpatrywała się w sufit, mimo że nie było tam niczego ciekawego. Zastanawiała się, czy kiedykolwiem zobaczy jeszcze Cruse. Znała tylko jej imię, a od razu poczuła że chciałaby aby już z nią tutaj została. 14-latka która wniosła w tak krótki czas, tyle uroku w jej życie.
Rebel położyła się na drugim boku. Zapisała dwie kartki pamiętnika. Zasnęła.

***

Rebel zmierzała do domu Jane. Była sobota, dosyć słoneczna jak na tą zimę. W drodze do niej, wymyślała formułkę przeprosin. Wiedziała że i tak jej nie powie, ale co to komu szkodzi? W zamyśleniu potknęła się i wywróciła. Szybko jednak podniosła się i otrzepała ze śniegu.
Zapukała do drzwi domu Jane. Po chwili oczekiwania otworzyła jej przyjaciółka. Spojrzała na nią nieprzyjemnym wzrokiem i prawie zamknęła jej drzwi przed nosem. W porę Rebel zablokowała drzwi glanem.
- Zaczekaj!- krzyknęła.- Pozwól mi to wytłumaczyć!- Jane otworzyła drzwi i lekko się zarumieniła.- Byłam ledwo przytomna, a ty jako pierwsza przyszłaś mi do głowy! Błagam, wybacz…- Reb prawie ze łzami w oczach przeprosiła przyjaciółkę. Ta spojrzała na nią i przytuliła ją.
- A tak po za tym… Po co przychodzisz?- nagle Reb zaczęła grzebać w swoim różowym plecaku. W końcu wyciągnęła z niego dużą kartkę A4, całą zapisaną jakimiś bazgrołami.
- Zakupy. Pomożesz?
Dziewczyny odpięły wózek, i powoli weszły do marketu. Pomiędzy kupowaniem mrożonek, cukierków i innych pierdół, rozmawiały.
Na początku rozmawiały o prezentach (przecież zbliżało się Boże Narodzenie). Jane nie miała pomysłu co kupić swojemu ojcu, który wprost nienawidzi dostawać prezentów. Po chwili zastanowień postanowiła kupić mu coś praktycznego.
- Koszula? Krawat?- pytała.
- Krawat! Twój tata ma taką obrzydliwą muszkę w kropki…- powiedziała z lekkim obrzydzeniem Reb. W końcu kupiły prosty czarno- żółty krawat. Crush nawet nie zastanawiała się nad prezentem dla Rob’a. Uważała, że zakupy robione na ostatnią chwilę są najlepsze. Tak więc nie kupiła mu nic, prócz wielkiej ilości zakupów.
Dziewczyny powoli wracały z marketu, całe obładowane wielkimi siatami. Rebel miała pewne pytanie do Jane, ale na samą myśl o nim robiło jej się głupio. Sprawa była wielce delikatna, i jak na razie dla Crush niezbyt zrozumiała. Po chwili milczenia postanowiła wyzbyć się wstydu i zapytać.
- Jane…- zaczęła.
- Hmm?- zapytała niemrawo. Jane była zamyślona i lekko nieobecna.
- No bo wiesz… Ty i Frank… no wy już to, no wiesz co.- Jane lekko uśmiechnęła się na widok zarumienionej Crush.
- No tak. Ale o co Ci chodzi?- zapytała z ironicznym wyrazem twarzy.
- Jak to jest?
- Zależy jak, gdzie, po co i dlaczego. Jeżeli jesteś z kimś kogo naprawdę kochasz, będzie cudownie. I lepiej jest to zrobić… spontanicznie.- dziewczyny wybuchły śmiechem. Rebel jednak natomiast uspokoiła się, i głęboko westchnęła. Chciała się komuś wygadać… o swojej siostrze, o tym co czuje. Jane zauważywszy smutek na twarzy Rebel, spojrzała na nią i zrobiła śmieszną minę. Crush przez chwilę się uśmiechała. Niestety tylko przez chwilę.
- No co?- spytała końcu Jane.
- Nie dość, że się z tobą pokłóciłam, mam rude włosy, wyglądam jak postrzeleniec, to jeszcze mam siostrę.
- I nie powiedziałaś mi?!- powiedziała oburzona Jane.
- Ja sama nie wiedziałam.- zaczęła opowiadać jej całą historię. Wadowski ( dla nie wiedzących nazwisko Jane), słuchała uważnie. Chciałaby jakoś pomóc Rebel, tylko jak? Zaczęły rozmawiać o możliwościach jej poszukiwania. Wiadomo było, że raczej wróci. Tylko kiedy? Jutro? Za tydzień?
Nigdy?

admin Bez kategorii

Komentarze są zamknięte