Rebel i Jane
Muszę was z przykrością zawiadomić że mój “kochany” kuzynkek, skasował mi moje ostatnie dwie notki. Wkurzona jestem, ponieważ długo nad nimi pracowałam. Dlatego teraz obrazuję poprzednie dwie. Takie tu in łan. Mam nadzieję że liczba komentów też będzie podwójna :). Wybaczcie mi :)
Rebel i Jane spojrzały na siebie. Natychmiast wybuchnęły niepohamowanym śmiechem. Rebel upadła na kolana, po czym zwaliła się na podłogę. No bo co można zrobić gdy widzi się swoich przyjaciół w damskich ciuszkach? No właśnie. Chłopaki zalały się purpurowym rumieńcem. A Rebel cały czas się smieje. Jane oparła się o zapyziałą szafę, i śmiała się w niebogłosy. Chłopaki próbowali się się zaśmiać. Nie było to jednak tak proste. ” Jaki obciach”- przeszło im przez myśl. Rebel chciała przestać się śmiać niestety, było to łatwe, ponieważ co chwila zginała się w pół. Myślała że zaraz zacznie płakać. Oczywiście w porę się wstrzymała. Fajnie jestem mieć takich przyjaciół.
Wkońcu, stwierdziła że już starczy i postanowiła rozpocząć jakąś inteligentną rozmowę. Hmm… inteligentna rozmowa w takiej chwili?
- No, no, no nieźle. Gratuluję pomysłu ale nie lepiej było w inny sposób przyznać się do swojej dewiacji?- zapytała po czym znowu parsknęła śmiechem. W porę jednak powstrzymała się i nie dostała kolejnego ataku śmiechu. Zawstydzony Frank, postanowił się przełamać, i odpowiedzieć na to nurtujące wszystkich pytanie.
- Mike nas chciał zmusić do stosunku.- Jane chciała dowiedzieć się więcej szczegółów, niestety na korytarzu rozległ się przywołujący krzyk Frose. Chłopaki pospiesznie przebrały się w swoje ciuchy, po czym cała piątka wyległa na korytarz. Znajdowała się tam już ich cała klasa. Okazało się, że zmierzają na kolację. Na samo słowo “kolacja” Rebel dostała gęsiej skórki. Skoro tak wyglądają ich pokoje, to jak wygląda kuchnia?
Cała klasa, powoli udała się by zjeść “kolację”. Oczywiście musieli zapieprzać, jakieś dziewięć pięter, bo oczywiście jak na “porządny” hotel przystało winda nie działała.
Wkońcu, po morderczym biegu po schodach w dół, zobaczyli duży szyld “Jadalnia”. No niewiem czy to była jadalnia. Był to poprostu jeden z większych pokoi w tym hotelu, pełen 3 osobowych stolików. Na podłodze leżał marny dywan (o! dywan!), a w niektórych oknach nie było szyb. Przez to było tu cholernie zimno. Rebel i Jane zajęły sobie miejsca przy jedynym tutaj kaloryferze. Szkoda że kaloryfer nie działała. Wszyscy byli zdeka przemarznięci. Kiedy jednak Rebel spytała czy może iść po kurtki dla siebie i kolegów usłyszała kategoryczne “nie”. Nie dziwne. Sama Frose siedziała w grubym futrze. A oni musieli marznąć.
Po jakimś czasie, kolację podano. Rebel spojrzała na nią i stwierdziła że nie je. Tak samo pomyślała Jane. Jedzenie wyglądało jak zwrócone, i prasowane żelazkiem. Rebel nie miała zamiaru umrzeć z głodu. W plecaku miała jeszcze sporo kanapek.
Kiedy ona i Jane powoli zaczynały odchodzić od stolika, podszedł do nich Frank. Kucnął obok siedzenie Jane i powiedział:
- Dzisiaj wieczorem w pokoju 14 jest imprezka. Tak mówię.- i odszedł. Dziewczyny spojrzały na siebie.
- Idziemy?- spytała Jane.
- Impreza bez nas, to nie impreza.- odpowiedziała Rebel.
Dziewczyny rozpoczęły przygotowania do imprezy. Rebel przeglądnęła swój plecak i zdała sobie sprawę, że nie ma co włożyć. Miała jeszcze dwa czarne podkoszulki, szary swetr, i jedną parę dżinsów. Postanowiła zasiągnąć rady u Jane, ponieważ jej plecak, był zdecoydownie bardziej wypchany. Po względnym przyglądzie, Jane wybrała Rebel czarnę sukienkę sięgającą Rebel do kolan. Rebel nie miała zamiaru tego zakładać.
- Zgłupiałaś całkiem?! Ja ostatni raz byłam w sukience na własnej komunii wariatko!- krzyknęła.
- Ubieraj i to już!- Rebel zrezygnowana udała się do łazienki. Była cała zagrzybiona tak, że Rebel nie dotknęła by jej patykiem z odległości 10 m. Po chwili wciskanie się w sukienkę stanęła przed lustrem. Spojrzała na siebie. Przez chwilę myślała, że to jej matka się do niej uśmiecha. Nie ona. Uderzyła pięścią w lustro. Z dłoni trysnęła krew, a na lustrze ukazały się piękne wzory. Jane wpadła do łazienki.
Nie było tak źle. Ręka była przecięta tylko w jednym miejscu, a Jane zawsze miała przy sobie bandaż. Kiedy Frose zapytała co się stało, Rebel odpowiedziała, że przycięła sobie dłoń szafą. Że też ludzie wierzą w takie głupoty.
Wkońcu Jane i Rebel znalazły się w pokoju nr.14. Kiedy Rebel weszła do środka, wszystkie oczy zwróciły się na nią. Nie jarało jej to jednak. Nie lubiła być w centrum zainteresowania. Wszyscy wokół dobrze się bawili. Muzyka grała, a żarcia nie brakowało. Rebel usiadła na kanapie i rozglądnęła się po sali. Jane już dawno straciła z oczu. Wkońcu ją zobaczyła. Stała w kącie z Frank’iem. Całowali się. Rebel wyszła. Nie mogła patrzeć na zakochane pary. Rzygać się chciało.
Stanęła przed drzwiami. Rozglądnęła się, czy nikt nie idzie. Było niewiarygodnie pusto. Wkońcu, wyległ na korytarz Billie. Spojrzał na nią, i spuścił głowę w dół. Nie mógł spojrzeć jej w twarz. Rebel wyciągnęła paczkę papierosów. Paliła już bardzo długo. Wstyd.
Wyciągnęła paczkę do Billie’go. Wziął jednego, po czym zapalił go. Musiał palić już długo, ponieważ naprawdę nieźle się zaciągał. Rebel oparła się o ścianę. Nagle nadeszła pani Frose.
- Co to ma znaczyć?!- wyciągnęła im papierosy z ust.- Wracać do pokoi! Natychmiast! Nagana!- Rebel i Billie w ciszy udali się do pokoi. Rebel nie mogła zacząć rozmowy. Od tamtego “prawie” pocałunku, coś się między nimi przerwało. Nie wiedziała tylko co.
Doszli do pokoju. Rebel powiedziała krótkie “cześć” po czym chciała już wejść do pokoju. Niestety nie dała rady.
- O co Ci chodzi?- spytał Billie. W pierwszej chwili nie zrozumiała. Jak to o co jej chodzi? No tak. O tą ciszę.
- Nie wiem.- odpowiedziała, po czym spuściła głowę w dół. Nie mogła spojrzeć mu w twarz. Billie podszedł do niej. Kiedy podniosła wzrok, twarz Billie’go, była może o centymetr o jej twarzy. Spojrzała w jego zielone oczy. Wiedziała co się stanie. I co dziwne… chciała tego.
Ich twarze zaczęły się do niej zbliżać. Wkońcu Rebel dotknęła ustami jego ust. Billie delikatnie objął ją w pasie, a ona zarzuciła swoje ramiona na jego, po czym wbiła swoje palce, w miękkie włosy Billie’go. Nie wierzyła że to robi. Billie wyprawiał swoim językiem nie wiarygodne rzeczy w jej uustach. Po Rebel przeszedł dreszcz podniecenia. Wbiła swoje paznokcie w jego plecy, a on złapał ją mocno w pasie. Rebel wkońcu zrozumiała co było dla niej naprawdę ważne. No i jej pierwszy prawdziwy pocałunek.
Wkońcu.
