Ranek.
Ranek.
Byłyśmy sama w domu,bo rodzinka wyszła gdzieś na sylwester.
Spały u mnie dziewczyny.Wróciłyśmy jakoś po 4:30,ale zasnęłyśmy dopiero po 6.Każda musiała zdać dokładną relacje z zabawy.
Sonia się zakochała,a Atina zdobyła numer chłopaka “swoich marzeń”.
Przyjaciółki bardzo cieszyły się,że jestem z Tomem.
Niepokoiły się o Billa,ale same potwierdzały fakt,że na siłę nie mogę z nim być.
O 17 pojechałam do szpitala.
Odszukałam salę i weszłam do niej niepewnym krokiem.
Na wielkim białym łóżku leżał Bill.Wyglądał naprawdę marnie,górę głowy miał całą obandarzowaną.
-Cześć…-przywitałam go niepewnie.
-Hey piękna ! – odpowiedział również niepewnie.
-Jak się czujesz,..?
-Znacznie lepiej.Za dwa dni wyjdę ze szpitala.
Zapadła cisza.Nie wiedziałam co powiedzieć.Widziałam,że Bill także chce mi coś powiedzieć.Bałam się.
-Ligia…muszę ci coś powiedzieć.Ale nie wiem jak…
Spojrzałam na niego smutno.
-Bo…dwa lata temu byłem bardzo zakochany.Nazywała się Kate.
Byliśmy ze sobą naprawdę długo i świetnie nam było razem.
Jednak Kate musiała wyjechać,bo ojciec dostał pracę w innym mieście…
-Ale po co mi to mówisz?- spytałam i spojrzałam na niego z pewną ciekawością.
-Bo…ona wróciła.Jej ojciec został zwolniony i wróciła do Magdemburga.
Pare dni temu zadzwoniła do mnie.Przed wyjazdem prosiłem,żeby wykasowała mój numer,chciałem aby zapomniała.
Ja też chciałem zapomnieć.Kate jest bardzo podobna do ciebie.I…w tobie widziałem ją.I zrozumiałem,że nadal ją kocham.A teraz gdy wróciła…wróciła miłość.Przepraszam…
Miałam łzy w oczach.Wiedziałam,że też żle postąpiłam,lecz takie wyznanie mocno boli.
Ale…w sercu poczułam także radość,że Bill będzie szczęśliwy.I ta radość mnie zdziwiła.Bo myslałam,że powinnam czuć się zraniona.
Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.Czułam łzy na jego policzku.
-Dziękuję,że rozumiesz…przepraszam- wyjąkał przez łzy.
-Bill…ja sama nie byłam fer.W sylwester spotkałam Toma.I zrozumiałam,że jest dla mnie wszystkim.Że to jego kocham i nie zapomniałam.
Nagle Bill się zaśmiał.Nie wiedziałam z czego,ale sama się zaśmiałam.
-No to teraz jesteśmy kwita.-powiedział z uśmiechem.
-Tak…Bill mam nadzieję,że zostaniemy przyjaciółmi…
Cisza.
-To chyba oczywiste.Tym jak odebrałaś informacje o Kate,pokazałaś że jesteś prawdziwą przyjaciółką.Rozumiesz mnie.
-Ale..czuję się żle.Bo..ty leżałeś w szpitalu,cierpiałeś a ja…a ja byłam szczęśliwa.Pierwszy raz w życiu tak bardzo szczęśliwa.
Ciągnełam dalej ten temat.
-Ligia.Zdaje mi się,że ty zawsze kochałaś Toma.Tak jak ja Kate..
Spojrzał na mnie.Miał podkrążone oczy,nabiegłe lekko krwią.Zdawało mi się,że jest zmęczony.
-Muszę iść.Mam nadzieję,że poznam kiedyś tą szczęściare.
Powiedziałam i wstałam.
-Dziękuję.-Bill puścił mi oczko.
-Ja też.
Gdy wracałam do domu było ciemno.W zimę mrok zapada bardzo wcześnie.
Szłam szczęśliwa ciemnymi uliczkami.Nagle ciszę przerwał mój telefon.
Odebrałam.
-Odwróć się.-usłysząłam i ktoś się wyłączył.
Odwróciłam się.
Jedyne co poczułam to wielki ból głowy…i…
Cisza.
