Archiwum

Archiwum dla Grudzień, 2009

Część 10

Grudzień 10th, 2009
Komentarze są wyłączone

***
No więc na początku bardzo dziękuję za miłe komentarze.
Wiele osób napisało do mnie prywatnie,że powinnam coś zrobić z dziewczyną podającą się za autorkę moich opowiadań- ale co ja mogę?
W końcu wiem,że WY czytacie moje opowiadania i to się liczy :-)

***

Otworzyłam oczy.Przez pierwsze sekundy wszystko wirowało przede mną.
Zamknęłam je i otworzyłam znowu.W głowie mi szumiało,czułam wielki ból…
Leżałam na chodniku,tam gdzie ostatni raz sięgam pamięcią.
Odruchowo sprawdziłam,czy mam komórkę,pieniądze.
Było wszystko.
Wstałam i szłam w stronę domu.Dręczyły mnie pytania,kto mnie uderzył,co chciał i po co to zrobił…
Było bardzo ciemno i zimno.Ręce schowałam do kieszeni.
Zaczął padać snieg,a ja pomiędzy palcami poczułam kartkę.Nie pamiętałam,abym coś wkładała do kieszeni.
Był to liścik.Napisany w pośpiechu,bardzo brzydkim pismem.
I co?
teraz powinnaś się bać.
Jak go nie zostawisz,
będzie jeszcze gorzej.
Wystraszyłam się nie na żarty.
Postanowiłam zadzwonić do Toma.
-Tom,proszę spotkajmy się..-mówiłam roztrzęsionych głosem.
-Jest bardzo pużno,coś się stało?-spytał wystraszony
-Tak…proszę ! Bądz za 5 minut pod Mcdonalnem.Będę czekała..
Rozłączyłam się.Puściłam się biegiem w stronę McDonalda.
Moje myśli błądziły ciągle wokół tego zdarzenia..
Gdy doszłam,Tom już czekał.
-Tom ! On…ten ktoś..ja…on mnie uderzył!
Mówiłam szybko i płakałam.Objął mnie ramieniem i próbował uspokoić.
-Kochanie,co się stało,opowiedz,kto ci coś zrobił?
Usiedliśmy na ławce i wszystko mu opowiedziałam,o telefonach,uderzeniu,liściku…
Tom był bardzo zły,widać było,że nie wie co robić..
- Obiecaj mi,że więcej nie będziesz chodziła nigdzie po ciemku ! To niebezpieczne!
Obiecałam.Przy nim czułam się bezpiecznie.
Poszliśmy na spacer.Rozmawialiśmy o Billu.
-Jestem z ciebie dumny..naprawdę zachowałaś się cudnie.
-Tom..czy ty wiedziałeś o tej dziewczynie Billa?
-Nie…to znaczy…no…tak..trochę,coś wspominał.
Stanęłam.
-Co znaczy trochę?
Miał zmieszaną minę.
-No…Bill mówił,że wróciła.Był bardzo smutny przez te pare dni…Nie wiedział co robić.Bo czuł coś do ciebie.
Patrzałam mu w oczy.
- Ale z Kate był naprawdę długo…powiedziałem mu to co do ciebie czuję,wyjaśniłem wszystko.I postanowił z tobą porozmawiać.Ale ty go wyprzedziłaś tym,że przyszłaś…nie był do końca gotowy na tę rozmowę…
-Rozumiem.
Nagle z za alejki wyszła różowa Karolina (była Toma) z koleżankami.
Odrazu go zobaczyły,coś zaczęły szeptać między sobą.
Niestetyy,podeszły do nas.
-Cześć Tom,to twoja nowa zdobycz?-spytała i zaczęły się śmiał.
Poczułam się nieswojo.
-Daruj sobie.-odpowiedział i odwrócił się by iść w drugą stronę.Trzymał mnie mocno za rękę.
-Laska ! Napewno niedługo rzuci cię dla innej,tak jak każdą ! Pilnuj go..!
Krzyczała za nami Karolina.Śmiały się coraz głośniej.
Nawet jak byliśmy już daleko od nich,jej śmiech dudnił mi w uszach…
-Tom…powiedz,jeśli traktujesz mnie jak wszystkie inne laski…ja nie chce..
Spojrzałam na niego.
-Dobrze wiesz,że nie traktuję ciebie tak jak inne,nawet tak nie mów !
Jego słowa brzmiały tak mocno i prawdziwie.Byłam pewna swoich uczuć do niego i jego do mnie.
Zadzwonił telefon.
-Ligia ! Udało się ! Mamy załatwioną trasę koncertową !
Krzyczały przez siebie Sonia i Atina.
-Co? ! Jak to? Kiedy i z kim! -Spytałam uradowana..
-Nie zgadniesz ! z Tokio Hoootel !
Wyłączyłam się.

To było zbyt wiele,jak na jeden dzień.

Bez kategorii

Część 11

Grudzień 4th, 2009
Komentarze są wyłączone

***
Dzięki za komentarze :) Naprawdę,czasem aż naprawdę potrafi mi się łezka zattoczyć jak czytam,że czekacie na nową notkę itp..
To miłe :)
Następną notkę dodam jutro,będzie to notka w której macie podawać swoje emaile na które mam wysyłać informacje o nowej części opowiadania.

***

Gdy dowiedziałam się o trasie koncertowej z Tokio Hotel płakałam ze szczęścia pare dni.To niezwykłe uczucie wiedzieć,że można pracować z tak cudownymi ludzmi.
Jednak musiałyśmy wrócić do Polski i wszystko uzgodnić.Ustalenie takiej trasy nie jest trudne lecz bardzo praco chłonne…
Pożegnainie z Tomem było smutne.
Bo tak naprawdę pierwszy raz się roztajemy na jakiś czas..
Ale cieszeliśmy się,że będziemy tak dużo czasu ze sobą spędzali.
Lecz..bałam się.Bo nie znałam Toma tak dobrze,aby spędzać z nim każdą minutę.Do tego plotki,paparatzi itp…
Właśnie.
Postanowiłam wejść na internet i napisać coś na moim blogu.
Zaskoczyłam się bardzo.W ostatniej notce,gdy pisałam o wyjeżdzie do niemiec było ponad 3 tys komentarzy!
A nikomu takiemu nie podawałam adresu!.
Smutno mi się zrobiło,bo wszystkie były nie miłe.Albo,że jestem nieodpowiednia dla Toma,albo,że jestem dziwką itp..
Mimo,że czasem myślałam o tym jak dziewczyny to odbierają,naprawdę zraniło mnie ich postępowanie.
Bo prawdziwa fanka chciałaby szczęścia swojego idola..
Co z nich za fanki?
Dodałam notkę o tym,że wyjeżdzam w trasę koncertową i nie wiem kiedy będę.
Skasowałam zdjęcia,które tam były dodane.
Na niektórych byłam z Atiną,Sonią i mamą…
Bałam się,że będą wyzywały mamę.
Gdy wpisałam w wyszukiwarke moje imię,wyskoczyła chyba 50 anty klubów.
Oczywiście moich.
Nawet nie wiem,kiedy po policzku popłynęła mi łza.
Byłam czuła i takie coś mnie bolało.
Umieszczały pełno moich i Toma zdjęć.Każde jakoś opryskliwie podpisane.
Wieczorem zadzwonił Tom.
-Cześć słońce ! Wiesz,że już za dwa dni się zobaczymy..?
-Wiem…jestem naprawdę zmęczona..zadzwoń jutro.

***

Ranek.Poniedziałek,.Obudziła mnie mama i kazała z dziewczynami iśc i zwolnić się na miesiąc ze szkoły.
Tak,trasa wstępnie umuwiona była na miesiąc.Ale w zależności od ilości kupowania biletów,mogła zostać wydłużona.
A ja bałam się iść do szkoły.
Zadzwoniłam do Atiny.
-Twoja mama Ci powiedziała?
-Tak ! Super ! Jeaa ! – krzyczała do słuchawki takim..szczęscliwym głosem.
-Wiesz trochę się boję reakcji szkoły,bo wiesz…
-Nie przejmuj się.Będziemy u ciebie z Sonią za 10 minut.

Ubrałam się w moją ulubioną czarną miniówe,różowo, czarne, rajstopy,bluza.Nie malowałam się.Na dworze było bardzo zimno więc ubrałam czarną grubą kurtkę.
Gdy zeszłam na dół dziewczyny już czekały.
-No to jazda ! -śmiała się Sonia
Szłyśmy i gadałysmy o trasie.Atina co chwile rzucała się na mnie i całowała w policzki ze szczęścia.
Gdy doszłyśmy do szkoły była przerwa.Przeklnęłam w myślach,bo miałąm nadzieję,że będziemy akurat kiedy są lekcje.
Miałam wrażenie,że wszyscy się na mnie patrzą.
Nie miałam.
Patrzyli się.
-Ligia ! ty Ku*** !
- Wypie***** !
Co chwilę słyszałam takie teksty.I to od osób od których bym się tego nie spodziewała,czyli dawnych szkolnych “koleżanek”.
Spuściłam głowę.
-Dasz mi autograf?- spytała jakaś laska i podała mi MOJE zdjęcie.
Spojrzałam na nią i zatkało mnie.
Z kąd one mają moje zdjęcia?
Podpisałam i poszłyśmy dalej.
Atina,która uwielbia być w centrum zainteresowania ciągle szła przy mnie.
Sonia przywitała się z osobami z klasy.
Po jakiś 30 minutach dopchałyśmy się do sekretariatu.Zwolniłyśmy się i był spokój…

***
Dzień wyjazdu na trasę.
Przy pociągu przywitał się z nami wysoki,łysy mężczyzna.Na oko miał 22 lata.Nawet ładny.Okazało się,że jest naszym menagerem.
-Kamil Postvach- przedstawił się i uścisną nam dłonie.
Albo miałam wrażenie,albo gdy mi ściskał dłoń dłużej ją przytrzymał i patrzał na mnie tak…zalotnie?!
-Livia
-Sonia
-Atina
Przedstawiłyśmy się.
Porzegnanie z rodzicami było szybkie.
Pociąg odjechał.
Patrzałam w oddalającą się przeszłość i myślałam nad przyszłością…
Dziewczyny poszły po herbatę.
Kamil przysiadł się bliżej mnie i patrzał się na mnie.
-Boisz się? Z twoim wyglądem napewno uda ci się zrobić karierę,wszystkie brukowce pisały o waszym występnie…
-Fajnie.Boję się tego,że coś schrzanię.Jak zawsze.
Nie odrywał ode mnie wzroku.Stawało się to uciążliwe.Ale wolałam nic nie mówić.Obserwowałam pola i lasy.
-Kochasz go? – spytał nagle.
Odpowiedziałam po jakiś 10 sekundach.
-Nie wiem czym jest miłość,ale…zdaje mi się,że jest mi naprawdę bliski.
-Szczęściarz -powiedział i przybliżył się do mnie.
-Co jest? Jesteś naszym menagerem,nie zapominaj ! – powiedziałam szybko i wyszłam z wagonu.
Wpadłam na Sonię,która niosła herbatę.
-Fuck ! -krzynęłam bo gorący napój rozlał mi się na ubranie i ręce.
-Pomogę ci – podszedł Kamil.
-Nie potrzebuję opieki ,dam sobie radę ! krzyknęłam i biegłam w stronę toalety.
Nie odpuszczał.Słyszałam jedynie,że szepnął coś dziewczyną i szedł w moją stonę.
Zamknęłam się w kiblu.

Myślałam tylko o tym,że nie dam się kolejnemu idiocie.

Bez kategorii