Część 8
***
-Bill proszę…nie wyjeżdzaj..zostań..
Pożegnania bywają naprawdę trudne.Musiałam pożenać się z chłopakami na niecały tydzień.
-Kochanie musimy.Obiecuję,że jak wrócę to ci to wynagrodze.
Staliśmy na ulicy przytuleni.Tom opierał się o samochód i przyglądał się nam.W końcu musieli odjechać.
-Mała,będę tęsknił.Zadzwonie!
-Pa…
***
Sylwester.
Każda dziewczyna biegała to do fryzjera do makijażystki itp.
Ja nie czułam takiej potrzeby,bo nie było przy mnie Billa.
Ale..sama nie wiedziałam co czuję.
Od tego zdarzenia z różową dziewczyną,Tom spowarzniał.
A minęło pare dni,ponad tydzień.
Ciągle był smutny,zamyślany.Często mi się przyglądał.
A ja zgupiałam,nie wiedziałam co czuję.
Nie chciałam ranić Billa,nikogo.
Ale czułam,że sama siebie ranię.
O 17:00 przyszły do mnie dziewczyny.
-Ligia ! Ty jeszcze nie gotowa? Ubieraj się,impreza już za godzinę!.
-Ja..nie chcę iść.Zostaję.
-Co? nie opowiadaj głupot-powiedziała Atina i usiadłą koło mnie.
-Musisz iść i dobrze się bawić.
-Jeśli nie pójdziesz ,my też nie idziemy!- krzyknęła Sonia z łazienki i uśmiechnęła się do mnie.
Pomyślałam,że dobrze mięc przyjaciół.Ale za bardzo je kochałam,żeby im to robić.Wiem,że długo czekały na tą imprezę u Chrisa.
-No dobra..ale nie wiem w co się ubrać…-powiedziałam łamiącym się głosem.Podeszłam z dziewczynami do szafy i zaczęłysmy wybierać mi strój.
Samo to zajęło ponad 30 minut.
W końcu zdecydowałyśmy się na spodnie-jeansy-biodrówki,obcisłą bluzkę czarną,taką aż na biodra.
Wymalowały mnie bardzo ładnie i delikatnie.Jedynie oczy.Czarną kredką podkreślone na dole.
Powiem szczerze,że końcowy wynik był świetny.
Włosy miałam rozpuszczone,troche brokatu i super!
-No dobra laski,wychodzimy,bo się spóżnimy-krzynęłam.Dobry chumor powrócił !
***
Całą impreza była naprawdę świetna.Pełno ludzi,niektórzy przebrali się za jakieś śmieszne stwory.
Właśnie leciałą piosenka Stereolizy,podszedł do mnie jakiś chłopak.
Siedziałam w kącie popijając szampana.
-Co tak siedzisz? nie bawisz się?-spytał i uśmiechnął się słodko.
-Bawię,muszę chwilę odpocząć-odrzuciłam teatralnie włosy do tyłu i zaczęłam się śmiać z Soni,która wyszłą z łazienki cała mokra i wkurzona.
-Ej ! To nie fair ! Jak ja teraz wyglądam! Zaczęła wydzierać się na jakiegoś chłopaka ubranego na czarno.
-To twoja koleżanka?-spytał
-Tak..a raczej przyjaciółka.
W pewnym momencie zadzwonił mi telefon.
-Tak?-odebrałam
-Ligia…Bill jest w szpitalu…miał wypadek…nie bój się wszystko jest pod kontrolą.Będzie dobrze.
Wyłączył się.
Chyba nie chciał słyszeć mojego płaczu.
Wstałam i wyszłam do ogrodu.Wszędzie było pełno całujących się par.Było mi smutno,łzy ciekły.
“Zawsze coś musi mi popsuć nastrój!”
Pomyślałam.
Ogród był naprawdę ogromny.Usiadłam za jakimiś krzakami koło małego wodospadu na ławeczce i myślałam.
W oddali słyszałam odliczanie
10,9,8,7…
Nagle usłyszałam zbliżające się kroki.Szybkie kroki.
Było ciemno i w tym miejscu nawet cicho.
Ten ktoś podszedł do mnie nachylił się,potrzał mi w oczy.
Jego dredy muskały mi policzki.
-Ligia..ja nie mogę siebie dłużej okłamywać,kocham cię !
A ty mi tego nie rób,bo wiem,że nie kochasz Billa.
Spojrzałam na niego i popłakałam się.
3…2…
Mocno się do niego przytuliłam i całowałam.
1 !!!!
Całowaliśmy się jak szaleni na ławce.
Usiadłąm mu na kolanach.
Myślałam wtedy o tym,że w Nowy Rok zaczyna się wszystko od nowa.
To mu też powiedziałam.Na zmianę płakaliśmy,całowaliśmy się i mówiliśmy te piękne słowa:
-Kocham Cię !
