Część 10
***
No więc na początku bardzo dziękuję za miłe komentarze.
Wiele osób napisało do mnie prywatnie,że powinnam coś zrobić z dziewczyną podającą się za autorkę moich opowiadań- ale co ja mogę?
W końcu wiem,że WY czytacie moje opowiadania i to się liczy :-)
***
Otworzyłam oczy.Przez pierwsze sekundy wszystko wirowało przede mną.
Zamknęłam je i otworzyłam znowu.W głowie mi szumiało,czułam wielki ból…
Leżałam na chodniku,tam gdzie ostatni raz sięgam pamięcią.
Odruchowo sprawdziłam,czy mam komórkę,pieniądze.
Było wszystko.
Wstałam i szłam w stronę domu.Dręczyły mnie pytania,kto mnie uderzył,co chciał i po co to zrobił…
Było bardzo ciemno i zimno.Ręce schowałam do kieszeni.
Zaczął padać snieg,a ja pomiędzy palcami poczułam kartkę.Nie pamiętałam,abym coś wkładała do kieszeni.
Był to liścik.Napisany w pośpiechu,bardzo brzydkim pismem.
I co?
teraz powinnaś się bać.
Jak go nie zostawisz,
będzie jeszcze gorzej.
Wystraszyłam się nie na żarty.
Postanowiłam zadzwonić do Toma.
-Tom,proszę spotkajmy się..-mówiłam roztrzęsionych głosem.
-Jest bardzo pużno,coś się stało?-spytał wystraszony
-Tak…proszę ! Bądz za 5 minut pod Mcdonalnem.Będę czekała..
Rozłączyłam się.Puściłam się biegiem w stronę McDonalda.
Moje myśli błądziły ciągle wokół tego zdarzenia..
Gdy doszłam,Tom już czekał.
-Tom ! On…ten ktoś..ja…on mnie uderzył!
Mówiłam szybko i płakałam.Objął mnie ramieniem i próbował uspokoić.
-Kochanie,co się stało,opowiedz,kto ci coś zrobił?
Usiedliśmy na ławce i wszystko mu opowiedziałam,o telefonach,uderzeniu,liściku…
Tom był bardzo zły,widać było,że nie wie co robić..
- Obiecaj mi,że więcej nie będziesz chodziła nigdzie po ciemku ! To niebezpieczne!
Obiecałam.Przy nim czułam się bezpiecznie.
Poszliśmy na spacer.Rozmawialiśmy o Billu.
-Jestem z ciebie dumny..naprawdę zachowałaś się cudnie.
-Tom..czy ty wiedziałeś o tej dziewczynie Billa?
-Nie…to znaczy…no…tak..trochę,coś wspominał.
Stanęłam.
-Co znaczy trochę?
Miał zmieszaną minę.
-No…Bill mówił,że wróciła.Był bardzo smutny przez te pare dni…Nie wiedział co robić.Bo czuł coś do ciebie.
Patrzałam mu w oczy.
- Ale z Kate był naprawdę długo…powiedziałem mu to co do ciebie czuję,wyjaśniłem wszystko.I postanowił z tobą porozmawiać.Ale ty go wyprzedziłaś tym,że przyszłaś…nie był do końca gotowy na tę rozmowę…
-Rozumiem.
Nagle z za alejki wyszła różowa Karolina (była Toma) z koleżankami.
Odrazu go zobaczyły,coś zaczęły szeptać między sobą.
Niestetyy,podeszły do nas.
-Cześć Tom,to twoja nowa zdobycz?-spytała i zaczęły się śmiał.
Poczułam się nieswojo.
-Daruj sobie.-odpowiedział i odwrócił się by iść w drugą stronę.Trzymał mnie mocno za rękę.
-Laska ! Napewno niedługo rzuci cię dla innej,tak jak każdą ! Pilnuj go..!
Krzyczała za nami Karolina.Śmiały się coraz głośniej.
Nawet jak byliśmy już daleko od nich,jej śmiech dudnił mi w uszach…
-Tom…powiedz,jeśli traktujesz mnie jak wszystkie inne laski…ja nie chce..
Spojrzałam na niego.
-Dobrze wiesz,że nie traktuję ciebie tak jak inne,nawet tak nie mów !
Jego słowa brzmiały tak mocno i prawdziwie.Byłam pewna swoich uczuć do niego i jego do mnie.
Zadzwonił telefon.
-Ligia ! Udało się ! Mamy załatwioną trasę koncertową !
Krzyczały przez siebie Sonia i Atina.
-Co? ! Jak to? Kiedy i z kim! -Spytałam uradowana..
-Nie zgadniesz ! z Tokio Hoootel !
Wyłączyłam się.
To było zbyt wiele,jak na jeden dzień.
