Część 12
***
Odkręciłam wodę na maxa.Siedziałam w oknie wagonu i odsłoniłam zasłonkę.
Słyszałam pukanie do drzwi.
-Ligia otwórz wreszcie ! – mówił Kamil.
-Odwal się wreszcie ! – krzyknęłam z wyrzutem.
Spojrzałam w lusto.Na policzkach miałam różowe rumieńce.
Sama nie wiem,ale pomyślałam,że nie mogę się przed wszystkim kryć.
Zakręciłam wodę i wyszłam z toalety.
Przede mną stał Kamil.
-Słuchaj ! Nie jestem żadną łatwą dziwką i jeśli tak myślisz to jestes w błędzie ! Gówno mnie obchodzi to,że jestes moim menagerem ! ale bez mojego zespołu nie istniejesz ! Dlatego nie podwalaj sie do mnie i nie rob maslanych oczu ! rozumiesz? Daj mi SPOkÓJ! – wyrzuciłam wszystko z siebie i poszłam w stronę dziewczyn.
Kamil nie wracał przez blisko godzinę.
W tym czasie opowiedziałam wszystko przyjaciółką.Siedziały z otworzonymi buziami.Na koniec Atina zaczęła się ostro śmiać.
- Ej ! Słuchaj jeśli taki kolo by na mnie ,leciał to od razu bym mu się oddała ! Głupia jesteś!.
- Dobrze wiecie,że czuję coś do kogoś innego..
Spowarzniały i spojrzały na mnie.
-Ligia…sorry.Nie bierz tego do siebie.Ale my naprawdę chcemy dla ciebie dobrze..
-Wiem.
Jazda trwała jeszcze godzinę.W tym czasie Kamil wrócił do naszego wagonu.Nie spojrzał na mnie ani raz.Cieszyłam się,że ten problem mam już z głowy.
Dotarliśmy na miejscu.Oddychałam powietrzem Berlina.Tutaj czułam się jak w domu..wszystko takie inne.
-No to teraz laski musimy wam pokazać wasze studnio nagraniowe.. tam dzis zaczniemy nagrywac płytkę.
Zatkało mnie.O płytce nie było mowy !
-Co?? Ale my..narazie nie miałyśmy płyty..te koncerty miały być przed płytką..To nie tak..
-Daj spokój.Tylko marudzisz.Tak będzie dobrze.Ja znam się na biznesie, nie ty. – odpowiedział sucho Kamil.
Poczułam,że nasza współpraca nie będzie łatwa.
Nasze studio mieściło się w środku Berlina.
Kolorowe,wszędzie pełno sławnych nazwisk.
Dostałyśmy studnio,jak to jakiś facet powiedział “fioletowe” czyli dla tych najnowszych.
-No to zacznijcie od piosenki “Hey” (pS.Taką piosenkę nagrałam z moiim zespołem naprawdę,więc jesli chcecie ją,piszcie na opowiadania-th@o2.pl)
Stanęłam przy mikrofonie.Nastroiłyśmy instrumenty.
Rozległ się pierwszy dzwięk.
Zaczęłam śpiewać.Nawet nie zauwazyłam gdy do studia wszedł Bill z Tomem.
Hey you see this smalling face in street
Hey you tell me why they are so tired
Hey you show one’s true colours live
Hey you bejbi don’t please don’t cryy…
Oh my dearling look and see this right
Hey don’t hurt please don’t hurt me heart
Now you know it’s wanderfules feeling
When you’re in love it’s so greatm meaby
But you must know this emotion
was so big and hard now
when one boy and one girl love themselves
they are in bleassed time
Gdy skończyłyśmy przez głośniki wydołył się głośny krzyk
- Bravo !! To było piękne ! piekne !
Wybiegłam z sali i mocno rzuciłam się na Toma.Utoneliśmy w namiętnym pocałunku.Jego kolczyk lekko smyrał mnie po wardze…mmh…
Nagrania trwały jeszcze około dwóch godzin.Potem dostałyśmy skierowanie do hotelu.
-W jakim będziecie hotelu? -spytał Tom z pieknym uśmiechem na twarzy.
Wyglądał świetnie.Tak..inaczej.Radosny,poprostu cały się cieszył i płonął z tej radości…
Przeczytałam mu,że jest to Hotel “Hilton”
-Ale jazda ! My też tam jesteśmy! -cieszył się Bill.
-Żartujesz? śmiała się Sonia.
Wylądowaliśmy w Hotelu.Był naprawdę luksusowy.Każda z nas miała osobny pokój.
Byliśmy bardzo padnięci więc szybko każdy rozszedł się do swojego pokoju…
Porzegnałam się z Tomem pocałunkiem.
Nastpęnie wzięłam kąpiel.Długą kąpiel.W wannie siedziałam blisko godziny.
Wyszłam do pokoju w ulubionej koszuli nocnej pod śpiewując “Schrei”.
Było ciemno,ale na łóżku wyrażnie rysowała się postura człowieka.
Siedział i wyrażnie na mnie czekał…
